Białorusinka uciekła do Polski z obawy przed represjami

0
449
Facebook / Siergiej Dolidowicz / Na zdjęciu: Daria Dolidowicz

Białoruska biegaczka narciarska Darja Dolidovich wraz z rodziną uciekła z kraju do Polski. „Powodem obawy przed represjami ze strony władz” – opisuje Reuters.

Dolidowicz i jej rodzina przebywają teraz w Polsce, gdzie narciarka ma nadzieję kontynuować treningi. Jej ojciec i jednocześnie trener, siedmiokrotny olimpijczyk Siarhiej Dalidowicz w rozmowie z agencją Reuters przyznał, że wyjazd z kraju związany jest z obawami o bezpieczeństwo rodziny.

17-letniej Dolidovich odebrano możliwość rywalizacji w igrzyskach olimpijskich ze względu na poglądy polityczne rodziny. Jej ojciec brał udział w protestach ulicznych opozycji przeciwko Alaksandrowi Łukaszence (po wyborach prezydenckich w 2020 roku, które zostały sfałszowane).

Darja została pozbawiona prawa do udziału w zawodach. Nie widzę możliwości kontynuowania przez nią kariery na Białorusi – powiedział ojciec biegaczki. – Możemy zostać oskarżeni o zorganizowanie demonstracji i wykrzykiwanie opozycyjnych haseł, a potem po prostu trafimy do więzienia. Trzy miesiące temu nie wyobrażałem sobie, nawet w koszmarze, że będę musiał opuścić swój kraj – dodawał Siarhiej Dalidowicz.

Białoruska federacja kilka tygodni temu cofnęła Darji licencję uprawniającą do startu w zawodach i dezaktywowała jej kod FIS. To indywidualny numer identyfikacyjny, wymagany podczas zawodów nadzorowanych przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS). Za decyzją miał stać Aliaksandr Darachowicz, szef Białoruskiego Związku Narciarskiego.

Zdaniem biegaczki, było to spowodowane poglądami politycznymi jej ojca, który brał udział w protestach ulicznych przeciw Aleksandrowi Łukaszence.

Ja sama nie zrobiłam nic, co uzasadniałoby dyskwalifikację i dezaktywację mojego kodu FIS – mówiła kilka tygodni temu. Dodawała jednak, że i ona te poglądy podziela, zapowiadając ucieczkę do Polski.

I tak właśnie się stało. Darja Dolidovich i jej rodzina przebywają w Polsce. Jak informuje Reuters: „białoruska narciarka biegowa uciekła z rodziną z kraju z powodu obaw przed represjami ze strony władz po tym, jak ze względu na poglądy polityczne została pozbawiona możliwości konkurowania w sporcie”.

Czytaj: Pekin 2022: Dawid Kubacki odebrał medal olimpijski

Swiatłana Andrijuk

Na boczny tor odstawiono – także z powodów politycznych – białoruską narciarkę biegową Swietłanę Andrijuk. Jej również dezaktywowano kod FIS, przez co kobieta nie ma możliwości wzięcia udziału w zawodach kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich Pekin 2022.

Oni oskarżyli mnie, słowo w słowo, o wspieranie opozycji. Nie chcę tutaj być. Planuję wyjazd do Polski, bo tutaj nie da się żyć – mówiła Andrijuk agencji Reuters, utrzymując, że nigdy publicznie nie zabierała głosu w politycznych sprawach, a swoje poglądy określa mianem neutralnych.

Kryscina Cimanouska

Powtarza się historia Krysciny Cimanouskiej, białoruskiej sprinterki, która publicznie skrytykowała decyzje swoich trenerów, za co została zmuszona do opuszczenia wioski olimpijskiej i powrotu do kraju.

Na lotnisku w Tokio Cimanouska zgłosiła się do funkcjonariuszy policji. Odmówiła powrotu na Białoruś, obawiając się o bezpieczeństwo swoje i swoich najbliższych. Ostatecznie trafiła do Polski, gdzie otrzymała wizę humanitarną. Jej przypadek wzbudził zainteresowanie na całym świecie i podobnie zapewne będzie w przypadku Dalidowicz.