Krajobraz po bitwie… na poduszki

0
770

Balon pękł. Tak krótko można scharekteryzować to co wydarzyło się wczorajszego wieczoru. Wszyscy mieliśmy ogromne nadzieje, wszyscy czekaliśmy na wspaniałe otwarcie mistrzostw, wszyscy liczyliśmy na rajdy Grosickiego, podania Zielińskiego czy celne strzały Lewandowskiego. I niestety każdy z nas się rozczarował. Spotkanie z Senegalem skończyło się totalną klęską, a przygotowanie fizyczne i wola walki z jaką piłkarze Nawałki wyszli wczoraj na spotkanie predysponowały ich bardziej do bitwy na poduszki, niż o 3 punkty w meczu z silnymi piłkarzami z Afryki.

Eksperci piłkarscy przed meczem ostrzegali, że będzie to mecz walki. Mówili, że Senegalczycy są szybcy i silni, że musimy się przeciwstawić tym samym i nie będziemy mogli dać się fizycznie stłamsić. Niestety nasi zawodnicy poruszali się wczoraj fatalnie. Po 15 minutach gry wyglądali jakby ktoś odciął im zasilanie. Odezwały się demony poprzednich imprez. Nie licząć Euro 2016, na każdym turnieju w którym zagraliśmy w XXI wieku wyglądaliśmy katatrofalnie pod względem kondycyjnym. Tak było w 2002, 2006, 2008 i 2012 roku. Kres tego stanu rzeczy nadszedł 2 lata temu. Wszyscy obawiali się czy nie będzie powtórki z rozrywki, ale sztab szkoleniowy spisał się świetnie i piłkarze motorycznie wyglądali świetnie. Wydawało się, że Nawałka umie przygotować kadrę do wielkiego turnieju, tymczasem w Moskwie wyglądało to tak, jakby zgrupowanie przed turniejem prowadził Engel, Janas albo Smuda.

Wiele osób zaskoczyło zestawienie w jakim wybiegli biało-czerwoni. Wyglądało ono bardzo ofensywnie. W pomocy Grosicki, Krychowiak, Zieliński i Błaszczykowski. Na bokach obrony piłkarze lubiący podłączać się w akcje ofensywne: Rybus i Piszczek. Z przodu wybiegło dwóch napastników – Milik i Lewandowski. Wydawało się, że Nawałka w środku, obok Krychowiaka, postawi na defensywnie usposobionego pomocnika jak Linetty czy Górlalski. Zamiast tego partnerem zawodnika PSG był Zieliński. Taka taktyka mocno zaskoczyła, ale z drugiej strony wskazywała na to, że idziemy po zwycięstwo, że się nie boimy, że gramy o pełną pulę. Niestety, o ile na papierze to ustawienie wyglądało na odważne i ofensywne, o tyle gra naszych piłkarzy tego zupełnie nie odzwierciedlała. Stworzyliśmy mało okazji, graliśmy bojaźliwie, powoli, bez iskry, jakbyśmy mieli zaciągnięty ręczny, który nawet nie pozwalał się rozpędzić. Nie tak to miało wyglądać. Można stworzyć na ten temat kolejny film z popularnych w internecie serii „oczekiwania vs rzeczywistość”.

Co ciekawe w wypowiedziach piłkarzy po meczu wśród przyczyn porażki wskazywali brak odwagi. Brzmi to absurdalnie biorąc pod uwagę przeciwnika, z jakim przyszło nam się zmierzyć. Nie wyszliśmy przecież na przeciwko Hiszpanom, Francuzom czy Brazylijczykom. Zresztą ta kadra już kilku meczach z Niemcami pokazała, że „nie pęka” przed mocnym rywalem. Dlatego ciężko uwierzyć w te wypowiedzi. Senegalczycy owszem są silni fizycznie, ale technicznie z pewnością od nich nie odstajemy. Ponadto kilka drużyn na tym mundialu pokazało, że wolą walki i determinacją można walczyć jak równy z równym z dużo silniejszym rywalem. Zaprezentował to Meksyk w spotkaniu z Niemcami, Szawajcaria z Brazylią czy Australia z Francją. W piłce nożnej psychika odgrywa ogromną rolę i można dzięki niej śmiało przeciwstawić się mocniejszemu na pozór rywalowi. Wydaje się jednak, że w rzeczywistości naszym piłkarzom zabrakło bardziej odpowiedniego przygotowania, kondycji, świeżości w tym spotkaniu, a tymi wypowiedziami chcą uchronić sztab szkoleniowy przed krytyką ze strony mediów.

Po samobóju Cionka i spektakularnej kumulacji błędów bloku defensywnego przy drugim golu dla Senegalu można odnieść wrażenie, że to obrona jest najbardziej odpowiedzialna za wynik spotkania. Tak naprawdę jednak Cionek miał dużo pecha, a Bednarek poza tym błędem zagrał przyzwoity mecz. Najwięcej pretensji powinniśmy mieć do piłkarzy którzy mieli ciągnąć tą reprezentację do przodu, którzy są jej największymi gwiazdami. Błaszczykowski, Zieliński, Lewandowski – byli zupełnie niewidoczni, nie pokazali niczego co miałoby wskazywać na to, że są liderami tego zespołu. Piszczek – katastrofalny błąd przy pierwszej bramce i generalnie bardzo słaby mecz. Milik – mnóstwo niecelnych zagrań i straconych piłek. Dość powiedzieć, że dwójka naszych napastników wymieniła między sobą jedno podanie! Nasze gwiazdy nie błyszczały tego wieczoru.

Euro 2008 było bardzo słabe w naszym wykonaniu, ale był jeden piłkarz, który zagrał na światowym poziomie, był naszym bohaterem i wyróżniał się pozytywnie na tle pozostałych graczy. Tym kimś był Artur Boruc. Tylko jego nieprawdopodobne parady ratowały nas od klęski. W słynnym zremisowanym 1:1 meczu z Austrią, Boruc miał kilka spektekularnych interwencji i gdyby ktoś inny stał wtedy w bramce, z pewnością nie rozpamiętywalibyśmy błędu Howarda Webba, bo tamto spotkanie przegralibyśmy 1:5. To jednak pokazuje, że zmierzyliśmy się wtedy z zespołem który atakował, zagrał dobry mecz, byli solidnie przygotowani pod względem fizycznym. Tego wszystkiego nie można powiedzieć o drużynie Senegalu. Piłkarze z Afryki rozegrali przeciętne spotkanie, stworzyli mało okazji podbramkowych. Bardziej my im prezentowaliśmy prezenty, niż oni te bramki wypracowywali dobrą grą. Przed meczem drżeliśmy przed rajdami Sadio Mane, ale w Moskwie zupełnie nie przypominał on piłkarza, który jest postrachem najlepszych obrońców Premier League. To pokazuje jeszcze bardziej, w jak słabej byliśmy dyspozycji.

Kibice reprezentacji Polski ponownie wrócili do swojej ulubionej, w takich sytuacjach, dziedziny nauki – matematyki. Zaczęło się liczenie i zadawanie pytań: co musi się stać, żebyśmy wyszli z grupy? Czy jesteśmy w stanie awansować dalej remisując z Kolumbią? Jakie wyniki muszą paść w innych spotkaniach żebyśmy dalej awansowali? Obyśmy przed meczem z Japonią nie musieli sobie mówić: „wciąż mamy matematyczne szanse”. Chociaż to i tak lepsze niż „mecz o honor” to jednak wygrana z Kolumbią może sprawić, że ponownie odżyjemy i cel minimum, jakim jest wyjście z grupy, będzie jak najbardziej osiągalny.

Fot: https://www.facebook.com/LaczyNasPilka/