Tak ukraińska królowa tenisa protestuje przeciwko wojnie

0
72
Marta Kostiuk; zdjęcie: Punkt zwolnień: Twitter

Tydzień temu Kostiuk wygrała swój pierwszy turniej w cyklu WTA Tour. W finale w Austin (USA) pokonała swoją rosyjską przeciwniczkę Varvarę Grachevą. Następnie Kostiuk odmówiła uścisku dłoni Rosjance, odmówiła zrobienia sobie z nią zdjęcia i nie złożył jej hołdu w zwycięskiej mowie.

Kostiuk: „Przed finałem odbyła się rozmowa z WTA. Zapytali mnie, jak wyobrażam sobie ceremonię wręczenia nagród, sesję zdjęciową itp. Od razu powiedziałem, że nie podam jej ręki, nie dam jej wspólnego zdjęcia. Nie było to więc zaskoczeniem dla osób odpowiedzialnych”.

Przeczytaj jeszcze: Kevin De Bruyne krytykowany przez Pepa Guardiolę

Słowa Marty Kostiuk odzwierciedlają dylemat, w którym się znalazła. Podczas gdy podróżuje po świecie i gra w tenisa, ludzie w jej ojczyźnie cierpią z powodu wojny od czasu ataku Rosji 24 lutego 2022 roku.

W wywiadzie dla ukraińskiej federacji numer 40 na świecie uzasadniła swoje stanowisko: „Warwara ani osobiście, ani publicznie nie potępiła rosyjskiej inwazji na Ukrainę ani działań władz jej kraju. Dla mnie jest to pewny znak, że popiera wojnę w swojej duszy”.

Zobacz także: Dreszczowiec Atletico Madryt na Estadi Montilivi

W kontaktach z rosyjskimi i białoruskimi przeciwnikami Kostiuk nie idzie na żadne kompromisy. „Nawet się z nimi nie witam.”

Według Kostiuk, inni gracze powinni pójść za jej przykładem. „Byłam zdenerwowana reakcją świata tenisa. Spójrzcie na to, co powiedzieli Nadal i Djokovic. Jak możemy uzyskać wsparcie z kortu, kiedy najlepsi gracze mówią w ten sposób?”

Supergwiazdy: Rafael Nadal i Novak Djokovic opowiadali się za grą Rosjan i Białorusinów. Kostiuk: „Ludzie, nawet podczas trasy, po prostu kontynuują swoje życie. Nie rozumieją tego horroru. Nikt nie jest w takim stanie jak ukraińscy tenisiści”.

Nawet daleko od Ukrainy wielokrotnie staje w obliczu wojny. Kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę, jej matka Tałyna i młodsza siostra Zoriana wciąż były w Kijowie. Teraz mieszkają w Monako, gdzie Kostiuk ma swoje centrum życia. Mówi: „Kiedy samolot leci nad głową, nadal się boją”