Tomasz Gollob wraca do Polski. Chińczycy nie pomogli?

0
620

Tomasz Gollob w kwietniu 2017 roku na torze motocrossowym uległ poważnemu wypadkowi. W jego wyniku uszkodził rdzeń kręgowy i żużlowiec nie ma czucia od pasa w dół. Dodatkowo cierpi na ogromne bóle spastyczne, które towarzyszą mu od wielu miesięcy. 

Bóle spastyczne są tak silne, że żużlowiec zdecydował się na podróż, by spróbować nowej terapii – akupunktury. Tomasz do Chin poleciał dzięki pośrednictwu i pomocy swego klubu GKM Grudziądz, władzom Grudziądza oraz Fundacji Polskiego Związku Motorowego.

Tomasz Gollob pod koniec stycznia 2018 roku poleciał do kliniki w Nanning. To chińskie miasto jest miastem partnerskim Grudziądza i to właśnie dzięki takiej współpracy Chińczycy zdecydowali się opłacić koszty leczenia polskiego sportowca

Tamtejsi medycy mieli mu pomóc w uporaniu się w ogromnymi bólami spastycznymi. W Azji żużlowiec był poddawany zabiegom związanym z medycyną tradycyjną – głównie akupunktura, masaż chiński leczniczy, zabiegi moksy, czyli zastosowanie specjalnej rośliny.

Niestety nadchodzące wiadomości z Chin nie są dobre. Tomasz Gollob nie dość, że skrócił pobyt w chińskiej klinice akupunktury (był tam 6 tygodni, miał wrócić pod koniec miesiąca), to na dodatek stan zdrowia sportowca nie tylko nie ulega poprawie, ale, jak donosi Fakt, Gollob czuje się coraz gorzej. Tomasz nie widzi poprawy stanu zdrowia.

W piątek Gollob będzie już w Polsce. Gdyby nie opóźnienie samolotu z Nanning do Pekinu, wróciłby już we wtorek, 13 marca. Po powrocie do ojczyzny sportowiec wróci do tradycyjnych metod leczenia i poprzez rehabilitację będzie chciał wrócić do stanu sprzed wyjazdu.

Stan psychiczny Golloba nie jest dobry. Wyjazd do Chin był dla niego ogromną szansą i nadzieją, a zakończył się ogromnym zawodem. Dodatkowo teraz trudniej jest mu znieść wielki ból.

Tutaj przeczytasz więcej nowości o piłce nożnej – piłka nożna – f7sport.pl

„Bóle, jakie mi towarzyszą, są nie do ogarnięcia dla człowieka. Są potworne, przeszywające, rażące jak porażenie elektryczne. Tak wielkie, że nie jestem w stanie tego opisać. To rodzaj bólów neuropatycznych, niepozwalających mi funkcjonować, rehabilitować się po wypadku, a w nocy spać. Noce są najgorsze, trudne do przeżycia. Każdy ruch kołdry poraża do omdlenia… Po zmiażdżeniu dwóch kręgów – szóstego i siódmego – doznałem paraliżu poniżej piersi. Jedni doznają paraliżu wiotkiego, a ja spastycznego. Oznacza to, że moje mięśnie wariują, robią co chcą i kiedy chcą. Np. mięśnie brzucha naprężają się, przez co staje się on twardy jak z betonu i trwa to wiele godzin. Podobnie z nogami.”, wyznał jeszcze przed wyjazdem do Chin w szczerym wywiadzie z Marcinem Feddkiem z Polsatu Sport.

Chińscy lekarze zapewnili, że uzyskali dostęp do dwóch kręgów. Jednak dodatki także, że tylko mozolna rehabilitacja może z czasem doprowadzić do znacznej poprawy. Żużlowiec przestał chyba wierzyć w akupunkturę i postanowił wrócić do Polski.

W tej chwili jedyną alternatywą dla Golloba są kliniki w Stanach i w Meksyku, gdzie mógłby się poddać operacji kręgosłupa. To kosztuje jednak blisko milion dolarów, a takich pieniędzy na koncie fundacji PZM nie ma. To, co jest, niecałe 800 tysięcy złotych, to kropla w morzu potrzeb.

Źródło:newsweek.pl/viva.pl/sport.pl/sport.tvn24.pl/sportowefakty.wp.pl/przegladsportowy.pl
Zdjęcie główne: Facebook.com