Wojownik Marlon Sandro znęcał się nad dziewczyną i chciał ją zamordować.

0
854

Brazylijskiego wojownika Marlona Sandro oskarżono o usiłowanie zabójstwa. 40-latek musi stawić czoła oskarżeniom – dwa razy zaatakował swoją dziewczynę w ciągu ostatnich trzech miesięcy i chciał odebrać jej życie. 

Marlon Sandro ostatni raz stoczył walkę pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Od tamtej pory nie dostaje żadnej szansy, a jego sytuacja finansowa staje się dramatyczna. Brazylijczyk niedawno zaapelował publicznie o jakąś walkę w jakiejkolwiek organizacji MMA na świecie. Jak na razie nie posypały się żadne propozycje, co nie dziwi, bo na 40-latku ciążą poważne oskarżenia.

Marlon Sando pierwszy raz został oskarżony 14 grudnia w Rio de Janeiro w Brazylii. Na jednej z ulic zaczął dusić swoją dziewczynę. Tayssa Wuensche straciła przytomność, a gdy ją odzyskała Marlon znowu zaczął się nad nią znęcać. Tym razem bił ją pięściami, uderzał i kopał.

Tak mało brakowało i mogło dojść do tragedii. Napad agresji Marlona mógł doprowadzić do śmierci, dlatego postawiono mu zarzut usiłowania popełnienia morderstwa. Grozi mu za to 20 lat więzienia, ale kara może być jeszcze bardziej surowa, ponieważ kilka miesięcy później brazylijski fighter znowu zaatakował.

Wuensche nie skorzystała z ochrony, którą brazylijski rząd gwarantuje kobietom dotkniętym przemocą w rodzinie.

Według raportu policyjnego Sandro włamał się do domu Wuensche 9 lutego i  groził byłej partnerce nożem, krzycząc, że zrujnowała mu karierę. Następnie zaczął ją dusić poduszką i krzyczał, że zabije. Na szczęście Tayssa została uratowana przez matkę i brata po tym, jak udało jej się wezwać pomoc, wysyłając krótkiego SMS-a do nich.

Sandro odmówił komentarza, ale można się spodziewać, że niebawem trafi za kratki. Sąd brazylijski nie wyznaczył jeszcze daty, w której mógłby wystąpić przed sędzią.

Marlon w zawodowej karierze wygrał 28 walk i tylko 7 przegrał. Przez wiele lat walczył w słynnej organizacji Bellator.

Źródło: sportowefakty.wp.pl
Zdjęcie główne: Facebook.com

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Pjongczang 2018: zwariowany bieg sztafet! Polki na siódmym miejscu.