Zakaz transferowy dla Barcelony

0
81
Problemy finansowe Barcelony nie przeszkadzają w wygrywaniu kolejnych spotkań w La Liga, zdjęcie: MX 6: Twitter
Barcelona ma zakaz wejścia na rynek transferowy tego lata, mówi szef LaLiga Javier Tebas, który ujawnia, że musi zebrać 178 milionów funtów, aby dostosować się do przepisów. Klub z Hiszpanii  stoi przed trudnym zadaniem finansowym. Musi zdobyć niezbędne fundusze na czas, aby mieć możliwość jakiegokolwiek ruchu transferowego w letnim okienku.

Nowe wytyczne finansowe pojawiły się niecały miesiąc po tym, jak prezydent Barcy Joan Laporta stwierdził, że klub ma silną pozycję, obiecał obciąć 150 milionów funtów z funduszu płac i stwierdził, że sprzedaż zawodników nie będzie konieczna.

Klub wydał duże pieniądze latem 2022 roku, na takich graczy, jak: Robert Lewandowski, Raphinha i Jules Kounde, mimo słabej sytuacji finansowej.

Przeczytaj także: Polacy w pierwszym dniu Lekkoatletycznych Halowych Mistrzostw Europy w Stambule

Udało się to, dzięki uruchomieniu kilku dźwigni ekonomicznych, w tym praw telewizyjnych, aby móc sobie pozwolić na kosztowne wydatki, ale nadal uważa się, że są zadłużeni w wysokości około 1 miliarda funtów.

Niepowodzenie w Lidze Mistrzów, a także wyeliminowanie z Ligi Europy przez Manchester United, to duży cios finansowy, tym bardziej, że Barca polegała na europejskich rozgrywkach, jako źródle dochodów.

„Na dzień dzisiejszy Barcelona nie ma miejsca w swoim budżecie, aby wydać pieniądze w nadchodzącym oknie transferowym” – powiedział szef LaLiga Javier Tebas w czwartek w Londynie, na szczycie Business of Football Financial Times.

– Barcelona była zaangażowana w wątpliwe zachowanie, które miało wpływ na LaLiga i działamy zgodnie z tym. Orzekliśmy, że nie mogą już podpisać kontraktów z kolejnymi zawodnikami.

Zobacz jeszcze: Mało historii w El Clasico – Barcelona wygrywa z Realem

Sprzedali 620 milionów funtów (700 milionów euro) w prawach telewizyjnych i próbowali znaleźć różne sposoby rozwiązania sytuacji, ale nie będą w stanie tego zrobić w przyszłym sezonie. Mamy ścisłą kontrolę ekonomiczną. Na koniec każdego okna mówimy wszystkim klubom w LaLiga, ile mogą wydać.

W przypadku Barcelony muszą one zmniejszyć wydatki na wynagrodzenia i transfery z 532 milionów funtów do 399 milionów funtów (650 milionów euro do 450 milionów euro), więc jest to budżet w wysokości minus 177 milionów funtów (200 milionów euro).

Muszą zmniejszyć swoje inwestycje w zawodników, a my zachęciliśmy ich do sprzedaży zawodników, ponieważ za każdą kwotę, którą zbiorą w sprzedaży, mogą wydać 40 procent tego.

Dobrą wiadomością dla Barcelony jest to, że w składzie jest kilku graczy, którzy cieszą się zainteresowaniem innych klubów.

Frenkie de Jong był celem głośnej sagi transferowej z udziałem Man United przez większość zeszłego lata, a gracz odmówił opuszczenia Camp Nou.

Barcelona próbowała usunąć kilku graczy z ksiąg zeszłego lata, ale udało się na stałe sprzedać tylko Pierre-Emericka Aubameyanga i Philippe Coutinho odpowiednio do Chelsea i Aston Villi.

Samuel Umtiti, Hector Bellerin, Clement Lenglet, Alex Collado i Sergino Dest są obecnie wypożyczeni i mogą zostać udostępnieni do sprzedaży tego lata.

Jednak pieniądze zebrane z rozstania z niektórymi mniej wartościowymi graczami klubu prawdopodobnie nie spełnią wymaganej kwoty ustalonej przez Tebasa, chociaż pomogą zrównoważyć księgi.

Gracze, którzy najprawdopodobniej wygenerują ogromne potrzebne sumy, to utalentowane młode gwiazdy Gavi i Fati, chociaż Lewandowski, Ronald Araujo i Marc-Andre Ter Stegen mają również światowej klasy umiejętności i mogą otrzymać duże oferty.

Jednak nawet jeśli uda im się zebrać ogromną sumę pieniędzy w następnym oknie transferowym, będą mogli wydać tylko dwie piąte tej kwoty, co oznacza, że ich budżet wyniesie maksymalnie około 71 milionów funtów.

Niezależnie od szans, jakie Blaugrana ma na pozbycie się swoich graczy, najnowszy rozwój z pewnością będzie ciosem dla ich wysiłków, aby zaprezentować się jako klub dążący do stabilności finansowej.

Tebas od pewnego czasu otwarcie mówi o potrzebie większej kontroli finansowej nad elitarnymi klubami w Europie, a teraz wygląda na to, że wzmacnia swoją pozycję.

Już wcześniej wzywał Laportę do rezygnacji ze stanowiska w związku z niedawnymi zarzutami korupcyjnymi dotyczącymi płatności rzekomo dokonanych na rzecz byłego szefa sędziów LaLiga.